dobiega końca kolejny etap mojego życia. sprzyja to refleksjom na temat tego, co się stało, co się zmieniło, co straciłem, co zyskałem.
od początku.. wróciłem do lublina pierwszego sierpnia 2009. to prawie rok temu. po prawie roku spędzonym w Meksyku. nie był to przyjemny powrót. nie chciałem wracać do polski, na pewno nie tutaj. miałem określony obraz miejsca, w którym będę przez najbliższy rok. jednak już wracając wiedziałem, że spędzę tutaj właśnie rok. chciałem przeżyć ten czas jak najmniejszym kosztem. nie przejmować się niczym związanym z mieszkaniem poza domem, chodzić do mało wymagającej szkoły, zdać matury, do których nie musiałbym się prawie niczego uczyć. przede wszystkim chciałem więcej czasu poświęcić osobom, które zaniedbywałem przez pierwsze dwie klasy liceum – matce, ojcu, siostrze i sobie. odbudowanie relacji z najbliższymi było głównym powodem mojego powrotu do rodzinnego miasta.
traktowałem pobyt w lublinie, jako przeczekalnię, po której planowałem wrócić na studia do Meksyku.
od sierpnia wydarzyło się wiele.
skończyłem liceum, zdałem dwanaście egzaminów maturalnych, w tym dwa egzaminy-widma, gdyż uzyskałem tytuł finalisty olimpiady języka francuskiego. zdałem toefla, egzamin na prawo jazdy, ukończyłem kurs na wychowawcę kolonijnego. dostałem się na IBCoM na EUR. przeszedłem dwie przeprowadzki, teraz czeka mnie kolejna. kupiłem komputer i telefon, kilka ciuchów, kilka książek. zrobiłem tatuaż. wywołałem dwie klisze fotograficzne. rzuciłem palenie. itp. itd.
na chwilę obecną kontakt z matką i siostrą straciłem całkowicie. natomiast po raz pierwszy w życiu poznałem mojego ojca. ojca, który stał się dla mnie źródłem wsparcia, miłości, zrozumienia, akceptacji, rady, źródłem wszystkiego, czego oczekujemy od rodzica, przyjaciela.
gdyby nie on, i gdyby nie Marta, która zawsze nas broni, ten rok wyglądałby zupełnie inaczej, mógłbym go po prostu nie wytrzymać.
przez cały rok budowałem z Wojtkiem najpełniejszy w moim życiu związek. teraz razem wyjeżdżamy do holandii. relacja się zmieniła. jaki będzie ciąg dalszy, okaże się.
poznałem kilka osób, które na zawsze zmieniły moje zdanie o lublinie, o mieszkających w nim ludziach. wcześniej nie przypuszczałem, że znajdę tu przyjaciół.
niewiele planów sprzed roku udało mi się zrealizować. na pewno nie sposób przeprowadzić teraz prostego bilansu, policzyć plusy i minusy.
ten rok pokazał mi, że w każdej sytuacji trzeba szukać dobrych stron. uświadomił mi, że wszystko ma jakiś cel i że ten cel jest dobry. że każde cierpienie prowadzi do szczęścia. że czasami trzeba stracić coś bardzo ważnego, żeby coś ważnego zyskać. że czasami trzeba zostawić coś za sobą, żeby móc zrobić krok naprzód. nauczyłem się, jak ważne jest rozgraniczenie tego, na co mamy wpływ od tego, czego zmienić nie możemy.
widzę, ile się wydarzyło, ile się zmieniło. i dzięki temu, i mimo wszystko, patrzę w przyszłość z optymizmem. jak stwierdziliśmy z Norą, teraz, po tym wszystkim musi być dobrze. należy nam się to.
rok na wschodzie okazał się kolejnym jednym z najważniejszych lat mojego życia.gdybym miał określić wszystko, od sierpnia zeszłego roku do dnia dzisiejszego, jednym słowem, ostatnim, które przyszłoby mi na myśl, byłoby słowo 'przeczekalnia'.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)


2 komentarze:
bardzo lubię
;*
1. dziwi mnie/podziwiam/smutno mi, że rzuciłeś palenie. kupiłam paczkę gauloisów o 22, właśnie palę ostatniego.
2.super patrzy się na związek, którego teraz nie znam, ale widziałam jego kalekie początki, cieszy mnie, że tak wam wyszło.
3.straciłam zupełnie kontakt zarówno z tobą jak i z wojtkiem, początkowo zamiennie, czas, życie, cokolwiek, szkoda.
4. plusy i minusy nie zmieniają się z roku na rok, ale z dnia na dzień, tylko czasem tego nie widzimy.
5. mały narcyzie, nigdy nie będziesz ostatecznie szczęśliwy, wciąż będzie czegoś brakowało, ciągle będziesz za czymś gonił, ale końcowo to właśnie ta droga do szczytu jest szczęściem, nie samo wbijanie flagi.
6. a jakie było pierwsze słowo-skojarzenie?
7. wciąż nie układam komentarzy w płynne wypowiedzi, muszę dzielić na punkty, wybacz.
ps: jestem dziś pełna miłości do wszystkiego i wszystkich, to piękny stan.
Prześlij komentarz